Bawaria

Powierzchnia: 70 550 km² Ludność: 12,7 mln Stolica: Monachium

badenia-wirtembergiaWielu uważa, że Bawaria to najładniejszy i najciekawszy land Niemiec. Słusznie. Takie jest i moje zdanie. W Bawarii jest zawsze coś do odkrycia. Jako jedyny land ma wysokie góry, a dodając do tego pięknie położone jeziora i doskonałą infrastrukturę turystyczną, już na samym południu można spędzić wiele czasu. Większe miasta, nawet jeśli zostały zniszczone w czasie wojny, odbudowano pieczołowicie wraz z najważniejszymi zabytkami. W mniejszych miasteczkach ma się wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Jak w żadnym innym landzie, pielęgnowanych jest tu tyle ciekawych zwyczajów i tradycji, że trafiając na byle festyn, można się szybko zapomnieć.

W Bawarii znajduje się też mój ulubiony region, Berchtesgadener Land, któremu mam nadzieję poświęcić na blogu więcej miejsca. Tam mogłabym pojechać bez chwili zastanowienia o każdej porze.
Podczas pierwszej wyprawy w 2010 roku Bawaria oczywiście nie mogła pozostać z boku. Interesował mnie najwyższy szczyt Niemiec, Zugspitze (2 962 m n.p.m.), na który można wjechać kolejką zębatą i/lub linową z Garmisch-Partenkirchen. Dokładnie to na platformę widokową pod szczytem, ale i tak robi wrażenie. Ponadto, kierując się wyborem taniego noclegu, trafiłam przypadkiem do Altöting. Dopiero na miejscu odkryłam, że jest to znana miejscowość pielgrzymkowa, powiązana z postacią niemieckiego papieża, Benedykta XIV. Po drodze zwiedziłam również Ratyzbonę (Regensburg), której starówka i kamienny most (UNESCO), zachwyci każdego. Celem był jednak wspomniany region, Berchtesgadener Land. Na ulubionym portalu dla fotografów (fotocommunity.de) zobaczyłam charakterystyczne ujęcie Kehlsteinhaus, czyli gospody-domu wzniesionego na 50. urodziny Hitlera na szczycie Kehlstein (1 834 m n.p.m.). Pomijając historię, zdjęcie spodobało mi się tak bardzo, że zapragnęłam mieć własne. A potem obejrzałam inne z okolicy i już nic nie mogło mnie odwieść od wyprawy. Rejs statkiem po Jeziorze Królewskim (Königssee), kolejka linowa na Jenner (1 874 m n.p.m.), kościół w Ramsau znany z puzzli i Kehlsteinhaus to podstawowe atrakcje, które są dostępne dla każdego niezależnie od kondycji i wieku. Podczas podróży zobaczyłam jeszcze krótko Monachium, Norymbergę i Bayreuth.

W kolejnych latach wracałam do Berchtesgaden. Z większych miast odwiedziłam Würzburg, Augsburg, Rothenburg ob der Tauber, Bamberg, kilkakrotnie Norymbergę i Monachium. W zeszłym roku kilka dni spędziłam w Reit im Winkl, zwiedzając okolice i… po raz pierwszy jeździłam po Niemczech na rowerze. Była to wyprawa wokół jeziora Chiemsee. Nie byłam i nie przymierzam się do Neuschwanstein, choć w liceum złożyłam kilkanaście obrazów z puzzli z motywem zamku. Może dlatego. Jeśli zajmę się w przyszłości historią Ludwika II, prawdopodobnie odwiedzę jego pałace. I jak znam już niemal każdy region Niemiec, tak nieodkryty wciąż pozostaje dla mnie Las Bawarski (Bayerischer Wald) i Passau. Z wizytą było już blisko, ale powódź pokrzyżowała plany, a w kolejnych latach czekałam aż Passau „doprowadzi się do porządku”. Celów w Bawarii mam tak dużo, że spokojnie poczekają na swoją kolej. Ponadto nieskończone wydają mi się możliwości pieszych wędrówek po górskich szlakach, z przekonaniem, że gdzie nie pojadę, będzie ładnie i bez zawodu. Może dlatego Bawaria pozostanie tutaj bez tekstu, „co jeszcze warto zobaczyć w Bawarii”. Bardzo trudno tutaj o rozczarowanie.