Hesja

Powierzchnia: 21 115 km² Ludność: 6,1 mln Stolica: Wiesbaden

hesjaHesja. Kraina baśni i… No właśnie, czego jeszcze. W ciągu ostatnich sześciu lat tylko kilka razy zatrzymałam się w tym landzie na dłużej. Poza Frankfurtem nad Menem, który wielu bierze za stolicę landu, co jest oczywiście nieprawdą, trudno turyście z Polski skojarzyć coś więcej. Główne miasta Hesji, Frankfurt nad Menem, Kassel i Wiesbaden długo kojarzyłam jedynie po wyglądzie dworców i ewentualnie pojedynczych budowli po drodze. Uważam, że panorama Frankfurtu nad Menem z okna pociągu, dojeżdżającego do głównego dworca jest jedną z najładniejszych w Niemczech. Wiesbaden ma z kolei imponujący gmach głównej stacji kolejowej , ale nic więcej o tym mieście nie wiem. Stolica Hesji jest bowiem jedyną poza Kilonią, której jeszcze nie zwiedziłam.

W 2010 roku, kiedy po raz pierwszy podjęłam moje letnie tournée po Niemczech, obejrzałam pobieżnie jedynie Frankfurt nad Menem. Większość miast została wówczas tak potraktowana, głównie z braku czasu i mnogości celów. Był to kilkugodzinny spacer od dworca nad rzekę, podziwianie panoramy miasta z charakterystycznymi wieżowcami, zrekonstruowanych domów z muru pruskiego na Römerplatz, po drodze mignął gdzieś symbol euro, kościół Św. Pawła, opera i z powrotem na dworzec.

Na kolejną wizytę miasto musiało zaczekać do 2012 roku. Tym razem cel był starannie wybrany i był to tylko jeden obiekt: Niemieckie Muzeum Architektury (Deutsches Architekturmuseum). Wewnątrz, z miejsca pozazdrościłam jednej rzeczy: komputerowego stanowiska z dostępną encyklopedią architektury, w której wszelkie terminy były fachowo, ale przystępnie opisane i zilustrowane przykładami. Niestety wówczas (nie wiem jak teraz) rzecz okazała się niedostępna online czy nośnikach pamięci do własnego użytku. Główną wystawą frankfurckiego muzeum jest prezentacja modeli w dioramach, zatytułowana „Od pra-chaty po drapacze chmur”. Polecam, gdyby ktoś miał okazję. Moją uwagę przykuło średniowieczne, niemieckie miasteczko z zachowanymi murami obronnymi i domami z pruskiego muru. Podpis pod dioramą informował, że domy, mury i układ ulic są zachowane do dzisiaj niemal bez zmian. Nie wiem, czemu nie mogłam później znaleźć zdjęcia tej tabliczki. Być może go w ogóle nie zrobiłam. Sądziłam, że tak charakterystyczne miasto łatwo znajdę w wyszukiwarce. Nic z tych rzeczy. Poszukiwania trwały ze dwa tygodnie i były niezwykle irytujące. Koleżanka po fachu, miłośniczka Badenii-Wirtembergii utrzymywała, że chodzi o osadę na palach, Unteruhldingen nad Jeziorem Bodeńskim. Głupio było dzwonić do muzeum i tłumaczyć, o którą dioramę chodzi, jeśli do końca nie pamiętałam też, jak wygląda. Pewnie zaprosiliby mnie ponownie, bym złożyła wizytę w Hesji i sama się przekonała, co to za miasto. I tak pewnie by się stało, gdyby nie skopiowany gdzieś w sieci spis treści, pochodzący z wydanego przewodnika po wystawie. Sprawdziłam kilka miejscowości z nazwy i znalazłam. Büdingen. Nie słyszeliście? Nie szkodzi. Macie czas na odwiedzenie jednego miejsca w Hesji? Jedźcie do Büdingen. Nie raz już opisywałam je jednym zdaniem przyjaciołom i moim gościom w Berlinie: zabrać samochody z ulic i można kręcić film z akcją w średniowieczu bez żadnych przygotowań. Büdingen odwiedziłam jeszcze tego samego roku w sierpniu.

Po berlińskich targach turystycznych w 2015 roku, byłam przekonana, że lato będzie należeć do Hesji. Smętnie bowiem prezentowały się dwa katalogi ze zdjęciami w folderze landu. Przykładowo w takiej Bawarii mam już ponad trzydzieści odwiedzonych miejsc. Okazją do częstszych wizyt miały być uroczystości 25-lecia zjednoczenia Niemiec. I choć główne obchody zaplanowano na październik we Frankfurcie nad Menem, to już latem wiele miało się dziać na dawnej granicy między Hesją a NRD. Z ambitnych planów wyszły jedynie dwa, niezwiązane z tematem, park górski Wilhelmshöhe w Kassel oraz klasztor w Lorsch. Ten drugi realizowany przy okazji, w drodze do Freiburga Bryzgowijskiego. Obie atrakcje wzięte z dyżurnej listy zabytków UNESCO, którą posiłkuję się zawsze, gdy mam gdzieś jechać, a nie wiem gdzie. Tak właśnie wypada moja dotychczasowa znajomość Hesji. Przy okazji, po drodze…

Co warto zobaczyć w Hesji

Rozciągnięty południkowo land trudno podsumować jednym słowem. Zacznijmy od samego dołu i najwcześniejszych dziejów. Koło miejscowości Messel znajduje się słynna kopalnia skamienielin, która w 1995 roku trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To co wyróżnia Messel od innych podobnych stanowisk paleontologicznych na świecie, to duża różnorodność gatunków (można wręcz powiedzieć, że to prawdziwe prehistoryczne zoo) oraz stan ich zachowania, z kompletnym szkieletem, piórami, sierścią, a nawet zawartością żołądka.

Przez południową Hesję przebiega również fragment dawnej rzymskiej granicy, limes. Wzdłuż turystycznej trasy Deutsche-Limes-Straße znajduje się wiele obiektów, muzeów i tablic informacyjnych. W Hesji na uwagę zasługuje przede wszystkim park archeologiczny – całkowicie zrekonstruowany obóz rzymski Saalburg (castra romana), położony na północny zachód od Bad Homburg v. d. Höhe.

Z całą pewnością, również fani architektury znajdą tu coś dla siebie. W Lorsch znajduje się jeden z najważniejszych preromańskich zabytków Niemiec w stylu karolińskim – budynek bramy z salą królewską z VIII wieku. Przez Hesję przebiega również Szlak Domów z Muru Pruskiego, podzielony na kilka odcinków. W każdej z miejscowości odnaleźć można zabytkowe starówki z charakterystycznymi kolorowymi domami, które tworzą atrakcyjne kulisy dla fotografów i nie tylko. Wspomniany Büdingen, który zdecydowanie wart jest odwiedzenia, nie leży nawet przy tym szlaku. Dalej, nad Renem, który w południowej części landu tworzy granicę z Badenią-Wirtembergią, odnaleźć można romantyczne ruiny zamków, położonych na winnych wzgórzach. Absolutnie bajkowo prezentuje się też zamek Braunfels czy fantazyjny Löwenberg w Kassel. Warto wspomnieć też o secesyjnych zabytkach w Darmstadt i oczywiście nowoczesnej architekturze drapaczy chmur we Frankfurcie nad Menem.

Hessen to kraina literatury i baśni. To ojczyzna braci Grimm, którzy urodzili się Heinau, wychowali w Steinau an der Straße oraz studiowali i pracowali w Kassel. W tym ostatnim, w 2015 roku zostało otwarte centrum poświęcone ich życiu i twórczości ze szczególnym akcentem położonym na Baśnie oraz Słownik Niemiecki. Frankfurt nad Menem, Wetzlar i okolice to z kolei kraina Goethego. Kiedy w 1689 roku przeniesiono do Wetzlar najwyższy organ sądowniczy Rzeszy, sąd kameralny, nikt nie spodziewał się, że niemal wiek później pewien niespełniony w zawodzie praktykant, rozsławi to miasteczko na cały świat swoją pierwszą powieścią. „Cierpienia Młodego Wertera”. Tutaj bowiem Goethe poznał i zakochał się w Charlottcie Buff. Była ona wzorem postaci Lotte w powieści o niespełnionej miłości.